Ile można oszczędzić na remoncie? Dużo. Robienie remontu własnymi siłami, czyli tzw systemem gospodarskim ma jeden główny cel – oszczędność pieniędzy. Jeśli zrobimy to z głową to ocalimy kilkadziesiąt tysięcy złotych. Ale pod warunkiem, że osoby, które ten remont przeprowadzają znają się na rzeczy. W przeciwnym wypadku remont może zamienić się w finansową i budowlaną katastrofę.

Co oszczędzamy przy remoncie

Samodzielny remont nie jest dla osób, które nie mają czasu lub zarabiają sporo pieniędzy. Gdy ktoś spełnia się w karierze lub biznesie i zarabia kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie to niech pracuje dalej. Będzie to z większą korzyścią dla niego. Jedną pensją zapłaci za ekipę, materiały i będzie mieć problem z głowy. Natomiast dla przeciętnego Kowalskiego zrobienie remontu lub jego części samemu przyniesie spore korzyści i oszczędności.

Pieniądze

Pierwsza i najbardziej oczywista rzecz jaką oszczędzamy remontując samemu to pieniądze. Ale nie tylko, o czym napiszę dalej. Największy zysk finansowy polega na tym, że zamiast wynająć ekipę budowlaną i płacić im robimy remont osobiście i za darmo. Ewentualnie możemy mieć kogoś z rodziny lub po znajomości, który pomoże za dużo mniejsze pieniądze. Teoretycznie nasz czas też ma wartość, bo moglibyśmy w tym czasie robić coś innego i zarabiać pieniądze. Ale chwilowo pozwolę sobie to zignorować.

W przypadku samodzielnego remontu każde 2 złote, które nie wydamy to 3 złote, których nie musimy zarobić. Dlaczego tak jest? Nasze zarobki podawane są jako kwota brutto natomiast pensję dostajemy netto, po odliczeniu podatku dochodowego, składek zdrowotnych, emerytalnych itd. Dodatkowo jeśli firmie zapłacimy 2 złote to ona też musi od tego zapłacić podatek dochodowy i już na starcie zostaje jej zaledwie 1,50 zł. W skrócie zanim nasze zarobione pieniądze trafią do końcowego odbiorcy połowa z nich trafi do państwa. A to jest po prostu marnotrawstwo żeby nie powiedzieć złodziejstwo.

Materiały

Drugim miejscem gdzie oszczędzamy pieniądze jest zakup materiałów. Często ekipy remontowe, szczególnie te mniejsze, zaopatrują się w tych samych sklepach co my i ceny płacą podobne. Do tego narzucają swoje marże. Jeśli zakupy robimy sami tych dodatkowych kosztów nie ma. Jednak warunkiem udanych zakupów jest posiadanie odpowiedniego transportu albowiem nie wszystko da się przewieźć samochodem osobowym np drzwi czy płyty gipsowe. Ja miałem to szczęście, że Teść dysponował małą przyczepką, którą podpinaliśmy do samochodu i na którą ładowaliśmy ciężkie lub wielkogabarytowe materiały.

Oszczędności finansowe możemy uzyskać również dzięki bardzo przyjaznej polityce zwrotów, którą stosują duże markety budowlane jak Castorama czy OBI. Polega ona na tym, że akceptują wszystkie nierozpakowane towary z powrotem gdy pokażemy paragon. Jeśli towar nie miał opakowania, jak na przykład płyty gipsowe, rury, to towar powinien być nieużywany i nie zniszczony. Co ciekawe, jeśli chodzi o kafelki czy płytki to Castorama przyjmuje zwrot nawet otwartego kartonu na sztuki. O innych sklepach się nie wypowiem bo nie sprawdzałem. Dzięki temu ograniczymy nasze resztki do minimum. A brak resztek oznacza brak zmarnowanych środków finansowych.

Ja sam żałuję, że nie wykorzystałem bardziej tej polityki. Wiele razy jeździliśmy po rurki miedziane i różne złączki osobno do kuchni, łazienki i toalety. Trzeba było kupić na zapas 50 rurek i po 100 różnych złączek. Miałbym spokój oraz oszczędziłbym paliwo i czas na dojazdach do sklepów. To co trzeba byśmy zużyli, resztę oddałbym po założeniu instalacji i wszystko miałbym na 1 rachunku a nie na 20. Albowiem te wszystkie rachunki trzeba gromadzić a później na każdym szukać gdzie jest dany towar. Inaczej zwrotu sklep nie przyjmie. Dlatego nie popełnijcie moich błędów i róbcie zakupy z sensownym nadwyżką. Tutaj przyda się bardzo planowanie, o którym pisałem ostatnio.

Promocja w IKEA

Różne są opinie co do mebli i kuchni z IKEA ale my zdecydowaliśmy się właśnie na to rozwiązanie. Po pierwsze, dają bardzo długą gwarancję – na 25 lat. Po drugie, ich usługa jest kompleksowa, od zdjęcia wymiarów, przez projektowanie, zakup mebli aż po dowóz i montaż. Po trzecie, można kupić wszystkie sprzęty AGD i ma się pewność, że będą pasować. Po czwarte IKEA jako duża i doświadczona firma rzadko się myli, nie zrywa umów a ewentualne problemy bierze na siebie. Po piąte, posiadając kartę IKEA Family wszystkie zakupy mam na niej zapisane, nie muszę gromadzić papierowych rachunków. Po szóste dla klubowiczów dają darmową i całkiem dobrą kawę w dni powszednie.

W tym wypadku wybraliśmy droższą opcję z dostawą i montażem ponieważ naczytaliśmy się strasznych historii o próbach samodzielnej instalacji takiej kuchni. Meble były w 150 kartonach, które wypełniły pół pokoju pod sufit.  Dwuosobowa ekipa ustawiła wszystkie meble i podłączyła sprzęty w półtora dnia. Nam złożenie tych klocków zajęłoby pewnie z tydzień i efekt byłby gorszy bo nie posiadaliśmy tak precyzyjnych narzędzi by wszystko dociąć równo, bez poszarpanych brzegów. Tu nie warto było oszczędzać pieniędzy – ważniejsze było zrobienie tego szybko i bezbłędnie za pierwszym razem. Zarówno pomiary, dostawa jak i montaż były zrobione na czas i bez zarzutu.

Tymczasem w innej kuchni…

Porównajmy nasze doświadczenie z historią sąsiadów z bloku. Meble kuchenne kupili w jakiejś „renomowanej” i drogiej firmie. Pomiary zostały wykonane błędnie i meble zostały zrobione o 10 cm za krótkie. Kuchnia nie została więc zamontowana w całości od razu. Za wszelkie przeróbki salon meblowy chciał obciążyć klienta. Gdy meble były gotowe nie było już wolnej ekipy, która mogłaby ją zamontować i musieli czekać kilka tygodni.

Na koniec jeszcze ważna uwaga. My kuchnię zaczęliśmy projektować w maju a kupiliśmy w czerwcu. W tym czasie IKEA wprowadziła promocję zwrotu 10% ceny kuchni lub raty 0%. My, jako klienci gotówkowi, skorzystaliśmy z pierwszego wariantu, dzięki czemu 2 000 zł trafiło z powrotem do naszej kieszeni.Zwrot nie był w gotówce tylko w bonie na kolejne zakupy w sklepie IKEA. Ale nam to pasowało bo i tak mieliśmy zamiar nabyć szafy oraz inne meble. Podobno ta promocja jest cykliczna i pojawia się co roku. Dlatego, jeśli zdecydujecie się na zakup kuchni z IKEA, warto poczekać na tą letnią ofertę specjalną.

Gotówka czy raty

Kiedyś bywało tak, że kupując za gotówkę zamiast płacić kartą debetową lub kredytową można było negocjować rabat. Nam udało się to jedynie w IKEA, ale to była promocja dla wszystkich. W innych sklepach nie dało się obniżyć ceny. Czasami, co szokujące, zakup na kredyt bardziej się opłacał. Przy zakupie pralki w RTV Euro AGD, gdybyśmy wzięli ją na raty, kredyt byłby na 0% a na dodatek sklep zapłaciłby 2 pierwsze raty – czyli około 100 zł. My, kupując normalnie, jedynie wniesienie i transport dostaliśmy w promocji za złotówkę, natomiast cenę pralki musieliśmy zapłacić pełną.

Zastanawiam się, jak taka transakcja może opłacać się sklepowi i bankowi. Wydaje mi się, że świadczy to o desperacji obydwu i chęci pozyskania klientów za wszelką cenę. Sklep jest szczęśliwy bo sprzedaje towar, którego normalnie by nie sprzedał a opłacone raty to kawałek marży, którą poświęca. Bank natomiast łatwo zdobywa klienta, któremu potem będzie wciskał inne produkty.

Dlaczego więc, skoro jestem taki oszczędny, nie wziąłem tej pralki na raty? Po prostu nie mogłem bo nie mam zdolności ani historii kredytowej. Od niedawna prowadzę własną działalność, przez ostatnie 12 lat nie pracowałem w Polsce i nigdy nie brałem kredytów (nie licząc karty kredytowej). Dlatego pomimo, że stać mnie na kupno mieszkania za gotówkę i generalny remont, to dla banku jestem niewiarygodny i nie dostanę kredytu nawet na toster.

Czas

Samodzielny remont zajmuje sporo czasu. Tak dużo, że dobrze iż nie musieliśmy chodzić do pracy, bo nie wiem jakbyśmy się zorganizowali wtedy. W naszym przypadku było to 10 tygodni mozolnej pracy dwóch osób. Zawodowcom zajęłoby to zapewne mniej czasu, ponieważ są doświadczeni, przygotowani, mają odpowiednie narzędzia, dzięki którym wykonują pracę szybciej i lepiej. Ale czy zawsze?

Nieprzewidziane zdarzenia

Remont wymaga wielu umiejętności, które rzadko posiada tylko  jedna osoba. Potrzeba specjalisty elektryka, hydraulika, malarza, tynkarza, płytkarza i paru innych Te umiejętności podzielone są zazwyczaj na wielu ludzi i wiele małych, niezależnych firm usługowych. Do tego prace remontowe muszą odbywać się w określonej kolejności.Trzeba je odpowiedni zgrać w czasie a opóźnienie w na jednym etapie ma negatywny wpływ na wszystkie kolejne.  Przykładowo, nie można malować ścian zanim się nie położy rur i przewodów, nie można kłaść podłóg ani mebli zanim się nie wykończy ścian.

Podczas naszego remontu ten problem nie występował. Cała ekipa – czyli Teść i ja – była zawsze na miejscu. W razie konieczności zamienialiśmy się w hydraulików, elektryków, płytkarzy lub malarzy. A jeśli czegoś nie wiedzieliśmy to wieczorem doczytaliśmy w Internecie i rano byliśmy gotowi do pracy. Tak było na przykład z fugą epoksydową lub szyno-przewodami, które Teść robił po raz pierwszy w życiu.

Kiedy zaczynaliśmy remont poznałem właściciela firmy budowlanej, który nadzorował prace w mieszkaniu obok. Wpadłem tam raz pożyczyć jakieś narzędzia i ich prace były dużo bardziej zaawansowane. My rozpoczynaliśmy wyburzanie a u nich były już ściany poprzestawiane, instalacja elektryczna i wodna zrobiona, wszystkie dziury zatynkowane. Niemalże gotowe pod trzeci etap upiększania, o którym mówiłem ostatnio. Aż im pozazdrościłem. Przyspieszmy teraz zegary 3 miesiące do przodu. My się przeprowadziliśmy i rozpakowaliśmy większość kartonów a u sąsiada nadal trwał remont. Co się stało? Szczegółów nie znam ale historia opisana wcześniej ze źle wymierzoną kuchnią pochodzi z tego mieszkania. Do tego doszła niespodziewana wymiana drzwi zewnętrznych po tym jak już mieszkanie było pomalowane. Trzeba było wstrzymać wszelkie prace aż nie zostaną one zamontowane.

Samemu nie znaczy wolniej

Gdy szukając wycen pytałem się o czas wykonania takiego remontu odpowiedzi oscylowały w okolicach 2 miesięcy. Czyli wcale nie tak szybciej niż myśmy się uwinęli. Do tego ekipy nie były dostępne od ręki. Gdy w tym samym mailu pytałem się o możliwy termin rozpoczęcia prac to jeden mówił o zimie a kolejny o drugiej połowie przyszłego roku. A my musieliśmy się wyprowadzić do końca lipca i to był termin nieprzekraczalny. Poleganie na ekipie, która mogła zacząć za kilka miesięcy a potem przedłużać pracę była dla nas niedopuszczalna.

Pracując samemu nie byliśmy zależni od zewnętrznych kontrahentów i ich fanaberii. Wstawaliśmy co rano i szliśmy do pracy robiąc to co pokazywał plan. Nie musieliśmy czekać aż ktoś nam położy rury, przewody, coś usunie lub coś zbuduje. Nie mieliśmy żadnych przestojów. Jeśli jakaś część pracy musiała stać i czekać to braliśmy się za coś innego. Ekipy budowlane może robią to szybciej ale tylko pod warunkiem, że absolutnie nic niespodziewanego nie zdarzy się po drodze.

Oszczędność nerwów

Samodzielny remont to spory test naszej cierpliwości, pokory i opanowania nerwów. Nam wszystkim problemom zawsze udawało się zaradzić. Czasami trzeba było coś poprawić, czasami zmienić plan i zrobić coś inaczej, czasami trzeba było kupić więcej materiału lub użyć innego. W tym samym czasie trzeba nadal było prowadzić dom, zajmować się dziećmi, prać, myć i gotować. Na szczęście ani ja ani Żona nie musieliśmy jeździć nigdzie do pracy i mogliśmy całkowicie poświęcić się temu przedsięwzięciu co było dużą ulgą.

Słyszałem historię od znajomej, która pokazuje jak nerwowy może być remont. Miała umówioną ekipę budowlaną na wiele miesięcy przed czasem. Wzięła urlop na czas jego trwania ale ekipa nie pojawiła się w dniu rozpoczęcia prac. Gdy do nich zadzwoniła szef stwierdził, że nie opłacało mu się przyjeżdżać bo dostał lepszą robotę. Sytuacja nie do pozazdroszczenia: złość, zawód, zmarnowany urlop i czas. Trzeba było znowu szukać ekipy i remont został odsunięty w czasie na wiele miesięcy.

Na czym nie oszczędzać

Tyle już napisałem o cięciu kosztów, czas więc wspomnieć o kilku elementach, na których nie oszczędzamy.

Po pierwsze nie oszczędzamy na jakości materiałów. Kupno gorszego kleju do ceramiki by oszczędzić 20 zł na worku jest głupotą jeśli kupujemy kafelki i płytki za setki lub tysiące złotych. Tego błędu na szczęście nie popełniłem. Ale niestety kupiłem tanie wiertła. Po tym jak mi się złamały trzy pod rząd i już nie miałem odpowiedniej średnicy musiałem wsiąść do auta i pojechać wieczorem do OBI po nowe. Tym razem byłem mądrzejszy i kupiłem dużo lepsze.

Jakość jest szczególnie ważna przy tzw robotach zanikających – czyli tym czego nie będzie widać i nie będzie do tego dostępu. Dotyczy to wszystkich instalacji prowadzonych w ścianach. Dlatego kupujmy dobre kable, dobre rury do wody i kanalizacji. Mała awaria takiej instalacji może skończyć się pruciem ścian i kilkudniowym remontem. Kiedy szliśmy na zakupy remontowe to mój Teść wybierał produkty a ja płaciłem. A kiedy już wybrał to ja się tylko pytałem czy nie ma czegoś lepszego. W ramach rozsądku cena nie grała roli.

Trzeba pamiętać, że jeśli dziś poskąpimy kilkadziesiąt złotych to za kilka lat konsekwencją mogą być straty rzędu tysięcy lub dziesiątek tysięcy. Kiepska zaprawa klejowa puści i spadną nam kafelki, co gorsza komuś na głowę. Ten kto nie wnosił kartonów z gresem na trzecie piętro, nie wie ile to waży. Kupimy kiepski zawór lub wężyk, który w czasie naszej nieobecności pęknie, zaleje nas i sąsiadów. Kupimy tanie kołki i powieszona na nich półka lub zlew spadnie. Wszystkie te ryzyka można minimalizować jeśli dbamy o jakość materiałów oraz wykonania pracy.

Ile można oszczędzić na remoncie?

W końcu muszę odpowiedzieć na kluczowe pytanie: ile pieniędzy udało mi się oszczędzić? Oszczędność w tym wypadku definiuję jako różnicę pomiędzy tym co musiałbym zapłacić firmie zewnętrznej a tym co zapłaciłem Teściowi i sobie. Ja nie dostałem złamanego grosza więc brak kosztu wynajęcia firmy jest w 100% oszczędnością.

Posłużę się poniżej moimi wyliczeniami oraz wycenami, które dostałem od kilku firm.

Zakres prac

Aby zdobyć wycenę musiałem dla kontrahentów określić listę zadań. Z tym nie było problemu ponieważ miałem już plan remontu mieszkania, o którym pisałem w poprzednim artykule. Listę trochę uprościłem ale i tak wyszły prawie 3 strony drobnym drukiem. Tą listę wysłałem mailem do kilku firm prosząc o szacunek kosztu, czasu trwania oraz datę rozpoczęcia prac.

Możesz pobrać za darmo i bez zobowiązań ten prosty plan remontu mieszkania.

Wyceny

Listę zadań wysłałem do 10 firm z Poznania i okolic, które zajmują się usługami remontowo budowlanymi. Na odpowiedzi czekałem do dnia publikacji tego artykułu (około 10 dni). Dlatego ukazuje się on jako trzeci z serii a nie pierwszy. W ciągu tygodnia dostałem tylko 3 odpowiedzi, w tym tylko 2 zawierały wycenę jedna prośbę o wizytę w mieszkaniu. Widać więc, że ekipy budowlane mają sporo pracy bo mogą ignorować potencjalnego klienta i nie odpowiedzieć wcale na jego zapytanie.

Pierwsza osoba wyceniła całość prac na około 35 000„bez faktury”, jednak nie podała żadnych konkretnych wycen poszczególnych prac. Druga osoba była bardziej dokładna i pogrupowała remont według rodzaju prac: osobno wyburzanie, elektryka, przyłącza, malowanie, kafelki i płytki, panele itd. Przy każdej grupie zadań była podana kwota a na końcu suma – 51 900 zł. W tym drugim przypadku jednak cena na pewno byłaby wyższa.  Sądząc z opisu jego zadań, pan nie do końca zrozumiał co trzeba zrobić i zaniżył ilości potrzebnej pracy. Przykładowo proste zadanie jak pomalowanie rur, które zajęło mi kilka godzin wycenił aż na 400 zł. Z kolei zabudowę rur razem z podwieszeniem sufitu w korytarzu, co zajęło ponad tydzień na zaledwie 1 200 zł.

Ale nie ma co czepiać się szczegółów. Wyceny dostałem i choć może próba nie jest statystycznie poprawna to widzę, że na oko oszczędziłem jakieś 40 000 zł. Jeśli uwzględnimy podatki to musiałbym zarobić prawie 60 000 zł brutto by zostało mi na wynajęcie takiej ekipy remontowej. Gdy podzielę tę kwotę przez nas dwóch i liczbę miesięcy jaką pracowaliśmy to wychodzi mi, że nasza robocizna była warta 8 000 zł miesięczne na głowę. Całkiem nieźle.

Podsumowanie

Ile można oszczędzić na remoncie? Sporo. Można oszczędzić czas, nerwy i oczywiście pieniądze. W moim przypadku było to co najmniej 60 000 zł, na które nie musiałem pracować. Oszczędziłem czas bo postęp pracy zależny był tylko od nas. Oszczędziłem nerwy bo żadna ekipa nie miała szans wystawić mnie do wiatru. Do tego wiem, że robota jest zrobiona pierwszorzędnie i nie będzie trzeba jej poprawiać za rok.

A jakie Wy macie doświadczenia z remontem? Czy udało się Wam coś oszczędzić czy była to finansowa katastrofa? Podzielcie się tym w komentarzach a na pewno odpowiem.

 

 

Zdjęcie od Sharon McCutcheon z Unsplash 

Proszę pomóżcie mi szerzyć wiedzę finansową!

  1. Zostawcie swoje komentarze poniżej
  2. Polubcie ten wpis i udostępnijcie na Facebooku, Twitterze lub Google + (linki i ikonki są trochę niżej po prawej)
  3. Zasubskrybujcie ten blog przez RSS lub słuchajcie podcastu w iTunes
  4. Zapiszcie się na newsletter by otrzymywać informacje o nowych wpisach zniżkę na zakup złota i srebra oraz dostęp do tajnej strefy z dodatkowymi materiałami.


2 Komentarze

Szymon Odpowiedzialny · 26 września 2018 o 13:38

Ja chyba bym się nawet bał zlecić taki remont ekipie remontowej. Mam swojego fachowca który remont od a do z robi praktycznie sam, czasami tylko z moją delikatną pomocą. To dobre rozwiązanie, bo w razie problemów czy poprawek wiem do kogo uderzać i wiem że szybko temat doprowadzi do finału.

    Łukasz · 3 października 2018 o 17:28

    Dokładnie, jak się jest fachowcem albo się zna fachowca to jest dużo lepiej. Niestety większość osób nie ma takiego luksusu i musi wynajmować nieznane ekipy remontowe. Ja sam choć mogłem (z punktu widzenia finansowego) wynająć kogoś by to zrobił, chciałem sam zrobić remont.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *