Przy renowacji mieszkania niezbędny jest plan remontu. Bez niego nie wiemy co musimy zrobić, ile pracy za nami a ile przed nami. Nie wiemy kiedy skończymy ani ile wydamy pieniędzy. Mój remont to było ciężkie doświadczenie i wiem, że bez planu bym go nie ukończył. Aby wyremontować mieszkanie i nie zwariować musimy mieć dobry plan i musimy go przestrzegać.

Witam w drugim odcinku serii o remoncie mieszkania. Ostatnio pisałem o tym jak wyremontować mieszkanie samemu a dziś opiszę cały proces planowania zadań. Nie będzie jeszcze nic o kosztorysie, o tym napiszę w kolejnym artykule.

Plan remontu

Szukamy inspiracji

Zanim zaczniemy planować nasz remont musimy wiedzieć co chcemy zmieniać. Czy będziemy zmieniać układ pomieszczeń, modernizować instalacje, zmieniać armaturę, kafelki itd. Warto zawczasu zainspirować się rozwiązaniami już istniejącymi. W naszym przypadku zajmowała się tym moja żona. W internecie jest mnóstwo portali tematycznych a na Facebooku jest pełno grup, z których czerpaliśmy pomysły.

Dla mnie dużą pomocą byli sąsiedzi z klatki, których poznaliśmy przed i w trakcie remontu. Część z nich zaprosiła nas do siebie i pokazała swoje rozwiązania. Jest to ważne albowiem w takim bloku nie wszystko da się zmienić (żelbetowe ściany nośne) i nie wszystko da się poprawić (krzywe ściany, sufity, brak kątów prostych). Każdy z nich już to przeszedł metodą prób i błędów i dzięki temu wypracował kompromisowe rozwiązania. My wykorzystaliśmy ich doświadczenia i poszliśmy na skróty. Pod wpływem sąsiadów powiększyliśmy toaletę o mały korytarzyk, usunęliśmy kaloryfer w kuchni, przenieśliśmy całkowicie rury w łazience oraz wyprowadziliśmy liczniki z pionów pod umywalki by były lepiej dostępne.

Lista zadań

Pierwszym elementem naszego planu jest lista rzeczy do zrobienia. W tym celu najlepiej przejść przez wszystkie pomieszczenia w mieszkaniu i wynotować co chcemy zmienić. Nie sugeruję jakiego narzędzia użyć do notowania bo jednym będzie wygodniej na kartce papieru, innym na komórce a jeszcze innym na komputerze. Ja osobiście stworzyłem arkusz w Open Office, gdzie zawarłem cały plan i budżet.

Lista zadań jest indywidualna dla każdego ale w przypadku generalnego remontu łatwo wyróżnić pewne elementy wspólne:

  • Malowanie ścian i sufitów
  • Instalacja elektryczna
  • Instalacja wodno-kanalizacyjna
  • Instalacja gazowa
  • Kładzenie kafelków na podłogach i ścianach
  • Montaż podłóg
  • Montaż armatury
  • Montaż oświetlenia
  • Meble kuchenne

Jest to bardzo krótka lista, od której jednak warto zacząć. Mój plan remontu miał ponad 320 zadań 😉

Kolejność

Remont można podzielić na cztery etapy: niszczenie, rekonstrukcja, upiększanie i sprzątanie. Na etapie niszczenia usuwamy wszystkie niepotrzebne rzeczy: stare meble, sprzęty, burzymy ściany, wyrywamy stare instalacje, przygotowujemy miejsce pod nowe instalacje, wycinamy drzwi, skuwamy kafelki, zrywamy podłogi. Druga w kolejności jest rekonstrukcja czyli przywracanie mieszkania do stanu surowego: stawiamy ściany, montujemy instalacje (rury, kable, ogrzewanie), łatamy dziury, gipsujemy ściany. Na końcu tego etapu mieszkanie powinno wyglądać jak prosto od dewelopera – wszędzie goły beton i tynk, kable i rury wystające ze ściany. Trzecim etapem jest upiększanie czyli remont właściwy. Jest on niemożliwy bez dwóch poprzednich, niestety ludzie często zawężają swoje planowanie i myślenie wyłącznie do tego etapu. To tutaj malujemy, kładziemy kafelki, panele, płytki, montujemy armaturę, oświetlenie, czyli w skrócie wykańczamy mieszkanie. Ostatnim etapem jest sprzątanie – pozbycie się syfu, brudu, kurzu, wszystkich śmieci i resztek po remoncie.

Przy tworzeniu i wykonywaniu planu najważniejsza jest kolejność. Zanim zaczniemy wykonywać zadania z kolejnego etapu musimy zakończyć wszystkie zadania z poprzednich etapów. Nie można najpierw mieszkania wymalować a potem wycinać drzwi wejściowe (prawdziwa historia od sąsiadów).

Dlaczego piszę o tym, co wydaje się oczywistością? Ponieważ jest to bardzo ważne. Na papierze lub komputerze łatwo jest zadania dodawać, usuwać i modyfikować. W realnym życiu i mieszkaniu jest to już trudniejsze a czasami niemożliwe. Przykładowo coś o czym my nie pomyśleliśmy – mechaniczna wentylacja w łazience. W bloku nie mamy okna w tym pomieszczeniu i musimy polegać na wentylacji grawitacyjnej. U sąsiadów zobaczyliśmy, że mają wentylatorek, który włącza się razem ze światłem i wiruje jeszcze kilka minut po jego zgaszeniu. Fajne? Tak, tylko że my już mieliśmy położone kafelki i pomalowane ściany. Montaż takiego gadżetu wiązałby się ze skuwaniem nowych kafelków, wymianą części instalacji elektrycznej, kuciem kanałów pod przewód do kratki wentylacyjnej, potem gipsowaniem, równaniem, malowaniem i kładzeniem kafelków z powrotem. Pewnie z tydzień dodatkowej roboty, koszty i nerwy z powodu wykonywania podwójnej pracy. A wystarczyło o tym pomyśleć zawczasu i odpowiednio to zaplanować. Gdy łazienka była w stanie totalnej demolki nie byłoby problemu z wykuciem dodatkowego kanału pod kabel, potem położenia tego kabla. Wszystko inne wpisałoby się w normalny tok robót. W najgorszym razie doszedłby nam jeden dodatkowy dzień pracy.

Dlatego plan i kolejność zadań jest taka kluczowa. Błąd lub pominięcie czegoś na etapie przygotowań czyni późniejsze zmiany niemożliwymi.

Sprytne zadania

Na początku remontu spisujemy zadania ogólnikowo by mniej więcej oszacować zakres robót i niczego nie pominąć. Jednak taka lista jest niewystarczająca a wręcz niepoprawna. Jeśli nazwiemy zadania zbyt ogólnie na przykład: „pomalować ściany”, „położyć kafelki”  nie pomoże nam to śledzić postępów i ocenić stopnia wykonania. Te prace będą trwały wiele dni i możliwe, że wykonywane będą przez kilka różnych osób. Jeśli chcemy wiedzieć na jakim etapie prac jesteśmy każdego dnia powinniśmy być sprytni i wykorzystać metodologię S.M.A.R.T. (ang. smart – sprytny). Jest to podejście, którego nauczyłem się na studiach by dobrze definiować zadania programistyczne. Ale sprawdza się ono doskonale przy planowaniu każdego rodzaju prac.

Ta metodologia jest akronimem od pięciu angielskich słów opisujących poprawnie zdefiniowane zadanie:

  • Konkretny (ang. Specific) – opisujące dokładnie co należy zrobić
  • Mierzalny (ang. Measurable) – łatwo zmierzyć postęp zadania i ocenić czy jest wykonane czy nie
  • Przydzielalny (ang. Assignable) – można przydzielić do konkretnej osoby
  • Realistyczny (ang. Realistic) – możliwy do wykonania
  • Określony w czasie (ang. Time-related) – zdefiniowaliśmy czas w jakim zamierzamy osiągnąć cel

Tyle teorii ale jak to wygląda w praktyce. Otóż ja podzieliłem naszą pracę na poszczególne pomieszczenia a zadania mogły trwać maksymalnie 1 dzień. Chodziło o to by każdego dnia co najmniej jedno zadanie zakończyć i obserwować postęp. Działało to niezwykle motywująco, gdyż widać było, że posuwamy się do przodu. Małymi kroczkami, trochę więcej niż 1% każdego dnia, po tygodniu zbierało się do 10%.

Wróćmy na moment do jednego ze źle zdefiniowanych zadań wspomnianych wcześniej: „pomalować ściany”. U mnie ta czynność była podzielona na kilkadziesiąt mniejszych zadań. Po pierwsze na pomieszczenia. Po drugie na poszczególne etapy. Samo malowanie jest tylko ostatnim krokiem przy renowacji ściany, przed którym jest jeszcze dużo przygotowań. Załóżmy, że mówimy o salonie, wtedy lista zadań przedstawia się następująco:

  • Zdrapać starą farbę ze ściany małej
  • Zdrapać starą farbę ze ściany dużej
  • Gipsowanie I ściany małej
  • Szlifowanie I ściany małej
  • Gipsowanie II ściany małej
  • Szlifowanie II ściany małej
  • Gipsowanie I ściany dużej
  • Szlifowanie I ściany dużej
  • Gipsowanie II ściany dużej
  • Szlifowanie II ściany dużej
  • Gipsowanie III ściany dużej
  • Szlifowanie III ściany duże
  • Umycie ściany małej
  • Umycie ściany dużej
  • Gruntowanie ściany małej
  • Gruntowanie ściany dużej
  • Położenie akrylu na krawędzie pod sufitem
  • Malowanie I ściany małej
  • Malowanie I ściany dużej
  • Malowanie II ściany małej
  • Malowanie II ściany dużej

Pomnóżmy to przez 6 pomieszczeń i widać ile trzeba włożyć pracy w „zwykłe” malowanie. Szczególnie w salonie zależało mi by ściany były możliwie idealnie gładkie stąd dużo zabawy z gipsowaniem i szlifowaniem.

Ten remont to było ciekawe doświadczenie i sporo się nauczyłem. Po pierwsze, jak dużo pracy trzeba włożyć zanim się ścianę pomaluje. Po drugie, że malować trzeba kilka warstw by stary kolor lub ściana nie prześwitywała. Po trzecie, że ściana musi być dokładnie umyta przed malowaniem inaczej widać będzie kurz i brud pod farbą. Po czwarte, malowanie na starej farbie kończy się często tym, że ona nasiąka i przykleja się do wałka w trakcie kładzenia nowego koloru.

Szacowanie czasu

Lista zadań zrobiona, teraz pora na drugi krok a mianowicie oszacowanie ich pracochłonności. Dzięki temu, że mamy dużo małych zadań będzie nam o wiele łatwiej. Prościej jest oszacować ile czasu zajmie pomalowanie jednej ściany, niż całego pokoju lub mieszkania. Gdy zrobimy to dla wszystkich zadań to na samym końcu otrzymamy całkowity czas robót i na jego podstawie określimy datę zakończenia. Na szczęście tymi obliczeniami nie musimy się przejmować albowiem arkusz, który udostępniam wszystko to podsumuje automatycznie.

Z szacowaniem czasu remontu jest ten problem, że większość z nas nie wie co trzeba dokładnie zrobić ani ile to zajmie czasu. Poniżej podaję kilka metod, które sam stosowałem.

Zapytaj eksperta

Ekspertem w moim przypadku był Teść, który ma 40 lat doświadczenia w remontach i budowach. Ale nie rozpaczajcie, jeśli nie macie w rodzinie kogoś takiego. Spróbujcie popytać znajomych lub poszukać na portalach społecznościowych. Można też znaleźć w internecie firmę remontowo – budowlaną, zaprosić do mieszkania na wycenę i poprosić by dokładnie oszacowali Wasze zadania. Może znajdą w Waszej liście jakieś braki lub błędy. Firmy budowlane na pewno wiedzą więcej w tej materii więc warto te uwagi uwzględnić. Jeśli pierwsza firma nie zechce nam pomóc to trzeba poszukać innej.

Powiecie: „Co? Ale to wszystko zajmie za dużo czasu”. Tak, zgadza się. O tym jeszcze nie wspomniałem: remont zajmuje dużo czasu, przygotowania do niego kosztują dużo czasu. Jadnak bez solidnych przygotowań możemy popełnić błędy, które trudno będzie naprawić później. Przykładowo historia z sąsiedztwa: podczas remontu mieszkania nie dość, że uszkodzono żelbetonowe ściany nośne, to jeszcze użyto takich narzędzi, że sąsiadom pospadały ze ścian kafelki.

Własne i cudze doświadczenie

Najłatwiej jest oszacować czas pracy jeśli samemu ma się w niej jakieś doświadczenie. Jeśli nie ma się własnego trzeba oprzeć się na wiedzy kogoś innego.

Ja już wiem ile trwa remont i przeszedłem przez niemal wszystkie możliwe zadania. Nie twierdzę, że jestem alfą i omegą w tej kwestii ale gdy spojrzycie na mój arkusz (do pobrania już za chwilę) będziecie mogli się na nim wzorować. Możecie czasy przekopiować tak jak są lub uwzględnić wielkość pomieszczeń zmniejszając lub zwiększając je odpowiednio.

Jedna uwaga – ja jestem robotnikiem niewykwalifikowanym i robiłem tylko proste, powtarzalne i żmudne prace typu: skrobanie, szlifowanie, gipsowanie, malowanie. Takie zadania, które ciężko zepsuć i łatwo poprawić. Zawodowiec zrobiłby to lepiej i na pewno 2 razy szybciej. Dlatego weźcie to pod uwagę przy swoich szacunkach.

Dodatkowo my nie mieliśmy żadnego specjalistycznego sprzętu, nie licząc gumówki, młota pneumatycznego i wyżynarki. Zawodowcy gipsują, szlifują, malują maszynowo i to co mi zajęło tygodnie im zajęłoby kilka dni.

Na czuja

Może nie koniecznie jest to metoda naukowa ale sprawdziła się u mnie dosyć dobrze, szczególnie na początku. Jeśli miałem jakieś zadanie starałem się wyobrazić sobie ile czasu zajęłoby mnie zrobienie tego. W myślach brałem na przykład pędzel i farbę i malowałem ścianę. Starałem się przewidzieć czy jestem w stanie zrobić dane zadanie w jeden dzień. I to co sobie wyobraziłem zapisywałem. W trakcie remontu te liczby modyfikowałem i urealniałem. Jeśli pomalowałem już jedną ścianę to wiedziałem ile zajmie malowanie pozostałych. Tak samo prace, które wykonywał Teść, widziałem postępy i mogłem korygować czasy jego zadań.

Margines błędu

Przy planowaniu zadań nigdy nie trafimy dokładnie w ilość czasu jaką dana czynność zajmie. Raz będzie to mniej innym razem – więcej. Nie ma problemu jeśli jest to godzina lub dwie. Gorzej gdy mylimy się o dnie lub co gorsza tygodnie. Oczywiście jeśli coś zrobimy szybciej to jest to nasza korzyść i zwycięstwo. Choć błąd nadal pozostaje błędem i warto się zastanowić czemu przeszacowaliśmy dane zadanie.

Dlatego ja przy moich szacunkach zawsze dawałem więcej czasu niż powinienem na podstawie znalezionych informacji. Stosowałem prostą regułę + 20%. Dzięki temu znałem czarny scenariusz i byłem na niego przygotowany. Przykładowo już na początku wiedziałem, że możemy nie skończyć remontu przed datą zakończenia wynajmu w obecnym mieszkaniu. Napisałem od razu do właściciela mieszkania aby przedłużył nam wynajem o 2 tygodnie, na co bez problemu się zgodził. I całe szczęście, bo rzeczywiście wyprowadziliśmy się kilka dni po oryginalnej dacie wygaśnięcia umowy.

Jak mi wyszło planowanie?

Tyle tu piszę o tym planowaniu ale czy w ogóle powinienem? Zrobiłem wszak tylko jeden remont więc nie jestem żadnym ekspertem. I to się zgadza – w pracach remontowych nie mam doświadczenia jednak w planowaniu prac mam. Planuję jako programista, planuję jako rodzic i głowa rodziny, planuję jako przedsiębiorca. Okazuje się, że planowanie remontu wyszło mi całkiem nieźle.

Zanim zaczęliśmy pracę, zakończenie remontu wyliczyło mi się na podstawie planu na 6 lipca 2018 roku. W rzeczywistości trwało to ciut dłużej. Przeprowadzkę mieliśmy w czwartek 19 lipca a prace zakończyły się kilka dni wcześniej. Można powiedzieć, że pomyliłem się tylko o tydzień. Przy projekcie, który trwał 11 tygodni zamiast 10 błąd wyniósł 10%.

Niestety nie do końca. Moje plany i daty oparte były na ośmiogodzinnym dniu i pięciodniowym tygodniu pracy. Pracowaliśmy jednak 10 -11 godzin dziennie od poniedziałku do niedzieli. Z niewielkimi przerwami na uroczystości rodzinne (np moje urodziny) czy 2 weekendy kiedy musiałem się zająć dziećmi. Czyli gdybyśmy pracowali tak jak założyłem, remont trwałby o wiele dłużej.

Plan jednak ewoluował w trakcie i szacunki były korygowane. Ostatecznie termin zakończenia prac zmienił się na 13 lipca a to już było dosłownie o jeden lub dwa dni wcześniej niż prawdziwe zakończenie. Myślę, że całkiem nieźle. Pamiętajcie: żaden plan boju nie wytrzymuje kontaktu z wrogiem! Tak więc musicie być elastyczni i w razie czego dostosować plan remontu do zmieniającej się rzeczywistości.

Gotowy plan remontu

Przygotowałem dla Was prosty szablon planu remontu do pobrania całkowicie za darmo. Jest to arkusz, którego ja używałem, który mi pomógł kontrolować postęp pracy każdego dnia. Wystarczy wypełnić tabelkę według podanego w nim wzorca oraz wpisywać daty zakończenia zadań każdego dnia by widzieć jak nam procentowo postępuje remont i kiedy się zakończy. Jeśli macie jakieś pytania to piszcie w komentarzach.

Załączam też, jako ciekawostkę lub źródło inspiracji mój plan jako dokument PDF. Zobaczycie dzięki niemu czym tak naprawdę jest generalny remont, ile różnych czynności należy wykonać. Kto wie, może niejednemu przejdzie ochota robić go samodzielnie.

Jak otrzymać te pliki? Wystarczy zapisać się na newsletter

Po zapisaniu dostaniecie dostęp do specjalnej strefy subskrybentów, gdzie jest lista wszystkich rabatów dla czytelników oraz materiały do pobrania.

Jeśli macie jakieś swoje przemyślenia odnośnie planowania remontu i nie tylko piszcie śmiało w komentarzach.

 

 

Photo by Fancycrave on Unsplash

Proszę pomóżcie mi szerzyć wiedzę finansową!

  1. Zostawcie swoje komentarze poniżej
  2. Polubcie ten wpis i udostępnijcie na Facebooku, Twitterze lub Google + (linki i ikonki są trochę niżej po prawej)
  3. Zasubskrybujcie ten blog przez RSS lub słuchajcie podcastu w iTunes
  4. Zapiszcie się na newsletter by otrzymywać informacje o nowych wpisach zniżkę na zakup złota i srebra oraz dostęp do tajnej strefy z dodatkowymi materiałami.


2 Komentarze

Michał Cieśniewski · 19 września 2018 o 15:12

Podstawa to wydaje mi się, właśnie znalezienie odpowiedniej inspiracji to resztą powinna potoczyć się już w miarę z górki.

Łukasz · 19 września 2018 o 19:56

Michał, dzięki za komentarz. Inspiracje były ale budżetu na nie by nie starczyło. Dlatego potrzebny był kompromis. Natomiast potem nie było niestety z górki tylko raczej syzyfowa praca pod górę. Ale dobrnęliśmy szczęśliwie do końca.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *