Naucz się gotować – odcinek 39 podcastu i 36 z cyklu „od zera do milionera”.

Dziś powiemy sobie o zaletach przyrządzania posiłków samemu. Oprócz oczywistych oszczędności finansowych dbamy też o zdrowie, unikamy konserwantów, produktów, których nie jemy oraz alergenów.

W dzisiejszych czasach bardzo prosto jest nauczyć się gotować jeśli tylko ma się czas i ochotę. Istnieje też mnóstwo metod i narządzi na skrócenie czasu potrzebnego na przyrządzanie posiłków.

Dlaczego warto gotować samemu

Oszczędność pieniędzy

Oto pierwsza i podstawowa prawda: im jedzenie jest mniej przetworzone tym jest tańsze.

Najdroższe są posiłki poza domem w restauracjach, kawiarniach, stołówkach. Później dania prawie gotowe kupowane w sklepach, które sami musimy podgrzać. Trochę tańsze są półprodukty np. już przyprawione mięso czy mrożone ziemniaki pokrojone we frytki. Natomiast najtaniej jest kupować produkty podstawowe: surowe mięso, warzywa, owoce, zboża, ziarna itd.

Ciężko tu o dokładne wyliczenia bo każdy z nas kupuje i je co innego. Ale spójrzmy szybko na mój budżet. W styczniu 2018 roku wydaliśmy 1703 zł na żywność na całą rodzinę – 2 dorosłych i 2 dzieci. Może to i dużo (oj boli!) ale my kupujemy jedzenie świeże, dobrej jakości i mamy jednego alergika na nabiał, który wymaga specjalnego żywienia. Daje to 54,93 zł na rodzinę dziennie a 13,73 zł na osobę.

Porównajmy to ze skrajnym przykładem żywienia poza domem. Szybko rzuciłem okiem na menu i cennik pobliskiej włoskiej restauracji. Śniadanie 4x po 10 zł, na obiad dla dorosłego pizza 2x po 20 zł, dla dzieci spaghetti 2x po 8 zł, na kolację niech będzie zupa 4x po 10 zł. W sumie 136 zł na rodzinę dziennie aby zapewnić 3 podstawowe posiłki. Zupełnie pomijam fakt alergenów w tych daniach, braku świeżych owoców, słodyczy i faktu, że dania te niekoniecznie smakowałyby naszym pociechom a nam wszystkim znudziłyby się bardzo szybko. Ale już w takim ograniczonym zakresie jest prawie trzykrotnie droższe.

Nawyki żywieniowe i alergeny

Gotowanie w domu ze składników bazowych to najpewniejszy sposób by uniknąć alergenów czy produktów, których nie jemy ze względów zdrowotnych czy naszych przekonań (np wegetarianizm). Co prawda skład jest zazwyczaj podany na produktach gotowych ale czy jest to gwarancja? Drugą skrajnością jest dodawanie listy wszystkich potencjalnych alergenów mimo iż nie powinno ich tam być wcale.

Mając małe dziecko z silną alergią na nabiał często spotykamy się ze zdziwieniem i niezrozumieniem gdy pytamy czy dany produkt może zawierać nabiał. Bo ten kojarzy się zazwyczaj z mlekiem czy masłem. Niestety do wielu produktów dodawana jest serwatka w proszku. Głównie by ponieść zawartość białka a także by poprawić inne walory jak smak czy konsystencja. Wspomniałem już nie raz, że dodawana jest ona do chleba, wędlin, dań gotowych a nawet frytek!

Alergia jest jednym z głównych powodów dla których unikamy wszelkich półproduktów, dań gotowych i jedzenia poza domem. W przypadku spożycia choćby małej ilości (np polizanie samego wafelka od loda) nasz dwulatek ma biegunkę i wymioty przez dobę lub więcej.

Brak konserwantów

Temat czy konserwanty są szkodliwe czy nie jest nadal otwarty. Ja swoje zdanie już mam i staram się ich unikać jak najbardziej się da. Produkty podstawowe i świeże najczęściej nie mają żadnych dodatków chemicznych i dlatego też mają bardzo krótką trwałość. Są to surowe ryby, mięsa, owoce, warzywa, naturalnie przetworzone produkty jak sery, jogurty. Można też znaleźć wiele produktów przetworzonych jak wędliny, które robione są bez konserwantów lub z dodatkiem naturalnych przeciwutleniaczy.

Wykorzystanie zapasów

Na nic nie zdadzą się nam nasze zapasy jeśli nie będziemy umieli ich przyrządzić. A musimy ponieważ podstawową zasadą magazynowania jedzenia jest rotacja, czyli zużywanie starego produktu z zapasów a dołożenie świeżego, właśnie kupionego.

Musimy umieć ugotować składowany makaron, ryż czy kaszę. Jeśli mamy w spiżarni mąkę to na nic się nam nie zda jeśli nie umiemy upiec z niej chleba. To samo tyczy się pozostałej zawartości spiżarni – jeśli nie umiemy przyrządzić danego produktu to tak jakby go nie było. A kupując go zmarnowaliśmy pieniądze.

Dbamy o zdrowie

Mam taką maksymę, że to czego nie wydamy dziś na jedzenie wydamy jutro na lekarza. Gotując samemu od podstaw wiemy dokładnie co jemy, czy są tam produkty świeże czy nie, jaka jest ich jakość i czy zawierają dodatki chemiczne. Jesteśmy tym co jemy – czyli jedząc dobrze zapewniamy naszemu ciału dobry budulec i dbamy o zdrowie. Gdy jemy podłe gotowe dania to prędzej czy później zobaczymy tego negatywne skutki.

Jak nauczyć się gotować?

To pytanie to temat rzeka i główny temat książek, blogów, podcastów i programów telewizyjnych. Ja nie jestem szefem kuchni więc nie będę Was uczył gotować, jedynie wskażę gdzie szukać wiedzy.

Od rodziny

Po pierwsze uczymy się jako małe dzieci od rodziny, obserwując w domu rodziców i dziadków. W ten sposób ja zdobyłem swoje umiejętności. Zawsze lubiłem pomagać w kuchni, coś tam kroić, obierać, mieszać. Potem pod koniec podstawówki musiałem pomagać trochę więcej np obrać warzywa czy wstawić gotową zupę lub mięso by podgrzało się do momentu aż wszyscy domownicy wrócą ze szkoły czy pracy. Ostatnim etapem były studia, gdy wyfrunąłem z rodzinnego gniazda i nie dość, że sam musiałem ugotować to jeszcze samemu wszystko kupić i przywieźć.

Z Internetu

Internet jest dziś niezgłębioną skarbnicą wiedzy. Śmiem twierdzić, że zawiera wszystkie przepisy i kuchnie świata . Są one w zasięgu ręki, wystarczy wpisać tylko nazwę potrawy. Dostaniemy w ułamku sekundy nie tylko listę składników i instrukcję jak ugotować ale będziemy widzieli zdjęcia a nawet film pokazujący jak to danie przyrządzić.

Jeśli gotujemy jakąś potrawę orientalną, która wymaga nietypowego składnika a nawet narzędzia (jak specjalny garnek, wok, mata do sushi) to te rzeczy również możemy zamówić przez Internet. A nawet jeśli nie ma ich w Polsce to jeśli jesteśmy zdeterminowani i gotowi zapłacić za przesyłkę to możemy zamówić je z dowolnego zakątka świata.

Metodą prób i błędów

Najważniejsza jest chęć. Należy zacząć pomału i uczyć się małymi kroczkami i nie zrażać się niepowodzeniami. Nie gotujmy wielkich ilości tylko małe porcje by nie marnować jedzenia. Jeśli nam się coś spali, wyjdzie źle przyprawione lub nie urośnie, nie zetnie się, rozwarstwi czy w inny sposób nie wyjdzie to nie wyrzucajmy do śmieci tylko do bioodpadów.

Gotowanie jest proste! Wystarczy opanować kilka technik: gotowanie, smażenie, duszenie i pieczenie. Reszta to tylko kwestia inwencji, doboru składników i przyprawienia wg naszego gustu.

Sposoby na oszczędzanie czasu

Zwolennicy dań gotowych na pewno stwierdzą, że nie mają czasu na przyrządzanie posiłków od podstaw. Poniżej podam kilka metod jak przyspieszyć gotowanie a nawet zredukować czas do kilku minut efektywnej pracy – resztę wykona maszyna.

Dania jednogarnkowe

Jak sama nazwa wskazuje przyrządzamy obiad tylko w jednym garnku. Można stosować do zup, gulaszów, potrawek i bigosu. Oszczędzamy czas na obsłudze wielu naczyń w trakcie gotowania i potem na zmywaniu.

Na podobnej zasadzie działają dania jednopiecowe, kiedy to wszystkie elementy obiadu przyrządzane są w mniej więcej tym samym czasie w piecu. Jeśli piekę mięso lub rybę to wykorzystam ciepłotę pieca by zrobić w nim wszystkie inne dania np ziemniaki, inne warzywa (marchew, pasternak, pietruszka, cukinia, dynia, bakłażan, czosnek). W ten sposób nie tylko oszczędzam czas ale i prąd a co za tym pieniądze.

Oczywiście różne składniki mają różne czasy pieczenia. Kurczak musi być co najmniej 2h w piecu, więc ziemniaki i twarde warzywa dodam po godzinie. Jeśli piekę rybę to warzywa pójdą najpierw a ona dopiero 15 minut przed końcem.

Gotowanie na kilka dni

Idea wiąże się ściśle z punktem poprzednim. Nie bójmy się gotować na więcej niż jeden dzień. Jeśli mamy wielki gar zupy czy gulaszu to jest to danie idealne by jeść je dwa lub więcej dni. Nic się mu nie stanie przez ten czas w lodówce. Zysk czasu jest ogromny bo kolejnego dnia przygotowanie obiadu ogranicza się do kilku minut podgrzania gotowego posiłku. Prawie jak w mikrofalówce. A na pewno szybciej niż w restauracji, gdzie czasami czekamy pół godziny lub więcej.

Wolnowar

Sprzęt, który oszczędzi nam czas i ułatwi życie. Idea która stoi za tym typem urządzeń jest przygotowanie obiadu w czasie gdy nas nie ma w domu. Przed wyjściem do pracy wrzucamy składniki i ustawiamy urządzenie. Po powrocie mamy gotowy, ciepły posiłek. Przez kilka godzin wolnowar podgrzewa obiad (nigdy nie gotując) przez co jedzenie jest zdrowsze i zachowuje więcej smaku. Nadaje się do wszystkich dań jednogarnkowych a nawet do mięsa, z tymże nie będzie ono upieczone a raczej uduszone.

Nasz wolnowar jest amerykańskiej marki Crock-Pot – lidera produkcji tych urządzeń. Jest duży – ma pojemność 5.7L tak by zmieścił całego kurczaka czy duży kawał mięsa. Kosztuje ok 470 zł (szybkie wyszukanie ceny w sieci). Jeśli porównamy to do jedzenia w restauracji to są to 4 wyjścia całą rodziną. Albo zamówienie pizzy na dowóz 10 razy. Nawet jeśli gotujemy sami to załóżmy, że gotowanie obiadu zajmuje nam godzinę a godzina naszej pracy to 10 zł. Używając wolnowaru raz w tygodniu to koszt zwróci nam się po 47 tygodniach – czyli w 11 miesięcy.

Zaangażowanie dzieci

Najlepszym sposobem na oszczędzenie czasu jest zlecenie zrobienia obiadu komuś innemu – czyli naszym dzieciom. Nie chodzi tu oczywiście o wykorzystywanie ich ale o o edukację i powolne przygotowywanie do samodzielności. Dzieci to doskonali pomocnicy, ciekawi świata, na początku uczą się przez obserwację i kopiowanie dorosłych. Wykorzystajmy to i już od najmłodszych lat dawajmy im obowiązki kuchenne odpowiednie do wieku.

Jeśli nie nauczymy dzieci obowiązków kuchennych za młodu to za 20 lat będą one musiały czytać ten artykuł lub wysłuchać podcast. I wtedy dowiedzą się, że to wszystko Wasza (rodzice) wina, że nie nauczyliście ich gotować 🙂

W komentarzach podzielcie się Waszymi historiami kucharskimi.

Umiecie gotować? Kiedy i gdzie się nauczyliście? Dlaczego to robicie? 

Zdjęcie odVitchakorn Koonyosying na Unsplash

 

 

Proszę pomóżcie mi szerzyć wiedzę finansową!

  1. Zostawcie swoje komentarze poniżej
  2. Polubcie ten wpis i udostępnijcie na Facebooku, Twitterze lub Google + (linki i ikonki są trochę niżej po prawej)
  3. Zasubskrybujcie ten blog przez RSS lub słuchajcie podcastu w iTunes
  4. Zapiszcie się na newsletter by otrzymywać informacje o nowych wpisach zniżkę na zakup złota i srebra oraz dostęp do tajnej strefy z dodatkowymi materiałami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *