Odcinek 19 podcastu i 17 z cyklu „od zera do milionera”. Rób sam posiłki na wynos

Kolejnym sposobem na powiększenie naszych oszczędności jest zlikwidowanie lub co najmniej ograniczenie kupowania gotowych posiłków w czasie dnia. Chodzi głównie o obiady (lunch) w pracy i stołówki dla dzieci w szkole. Dlaczego?

Oszczędzamy pieniądze

Wydajemy mniej pieniędzy – to oczywiste. Kanapkę możemy zrobić za 50 gr zamiast kupować za 2-3 złote. Można do pracy wziąć resztki z dnia poprzedniego i podgrzać w mikrofalówce – oszczędność kilkunastu złotych. To samo dla dzieci. Te co prawda nie mają dostępu do mikrofalówki ale mogą wziąć termos. Ale nie taki wielki do herbaty tylko mniejszy, specjalny na obiady. Wystarczy wpisać w wyszukiwarce „termos obiadowy„. Sami używamy tego od lat dla naszego syna.

Nie marnujemy jedzenia

Pakując dziecku jedzenie do szkoły używamy tylko tych produktów, które lubi i wiemy że zje. Poza tym porcję dostosujemy do jego apetytu. Jeśli w szkole dziecko je w stołówce lub dostarczany jest tzw „catering” to sporo jedzenia się zmarnuje. Po pierwsze dzieci nie lubią surówek i to zazwyczaj wraca na talerzu. Wiem bo byłem nie raz na stołówce odbierając mego syna i czekając jak zje obiad. A nawet jak jest posiłek, który dzieci lubią porcja może być za duża i nie zostanie dokończona. Czasem o dziwo porcja jest za mała – ale to są szczególne przypadki jaki jakieś dania słodkie: naleśniki, pierogi.  Te same reguły odnoszą się oczywiście do dorosłych.

Jakość składników

Mówiłem już o tym we 13 odcinku „Naucz się robić jakiś przysmak„. Robiąc jedzenie samemu wiemy dokładnie co się w nim znajduje. Wiemy jakich użyto składników, czy były świeże i czy dobrej jakości. Niestety firmy komercyjne nie dbają o to (zazwyczaj) i starają się kupować jak najtańsze składniki by być konkurencyjni na rynku i mieć jak największy zysk. Za co w sumie nie można ich krytykować, bo sami byśmy tak robili pewnie. Ważne by być tego świadomym.

Przykładem wykorzystywania podłych składników, choć nadal legalnych były posiłki dla niemowląt Gerber (firma Nestle). Wykorzystywała ona mięso oddzielone mechanicznie do produkcji jedzenia dla maluszków, do czego sama się przyznała pod naciskiem opinii publicznej.

Brak alergenów

Jeśli my lub nasze dzieci są alergikami ciężko jest znaleźć gotowe posiłki, które to uwzględniają. A jeśli są do zazwyczaj droższe. Alergie pokarmowe to nie przelewki i ktoś kto nie ma bezpośredniego styku z nimi nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji. Kilkudniowe wymioty, biegunka, wysypki skórne a nawet szok anafilaktyczny. To nie przelewki. Dlatego rób sam posiłki na wynos dla siebie lub dziecka jeśli chcesz mieć stuprocentową pewność że są one wolne od alergenów. Bo w dzisiejszych czasach produkty spożywcze to arcydzieła chemii. Kto by się na przykład spodziewał, że w chlebie może być nabiał – serwatka, tłuszcze (roślinne i zwierzęce), mąka sojowa czy ziemniaczana.

 

A Wy jesteście za czy przeciw robieniu jedzenia na wynos?

 

 

Zdjęcie od: Annie Spratt z Unsplash

Proszę pomóżcie mi szerzyć wiedzę finansową!

  1. Zostawcie swoje komentarze poniżej
  2. Polubcie ten wpis i udostępnijcie na Facebooku, Twitterze lub Google + (linki i ikonki są trochę niżej po prawej)
  3. Zasubskrybujcie ten blog przez RSS lub słuchajcie podcastu w iTunes
  4. Zapiszcie się na newsletter by otrzymywać informacje o nowych wpisach zniżkę na zakup złota i srebra oraz dostęp do tajnej strefy z dodatkowymi materiałami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *